Wiarusy

Julian Glover jako Generał Veers w Imperium kontratakuje, 1980.

I find your lack of faith disturbing.

Darth Vader do Admirała Mottiego, Nowa nadzieja, 1977.

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce… była sobie opowieść, która zmieniła oblicze kina. Rozpisana na dziewięć rozdziałów, zawładnęła wyobraźnią miliardów ludzi na planecie Ziemia, powodując globalne uwielbienie dla wszystkich występujących w niej postaci. Wszystkich? Nie! Istnieje pewna nieliczna grupka zawodowa, która może poszczycić się mianem najsłabiej zauważalnych, najmniej lubianych i najbardziej poturbowanych – ku uciesze widzów – postaci w całej galaktyce. Tą grupką są imperialni oficerowie, dumni nosiciele białych, szarych i czarnych mundurów, marionetki w ręku Imperatora i jego pupilka Vadera, ofiary huśtawek nastrojów tego ostatniego oraz jego następców: Naczelnego Wodza Snoke’a i rozchwianego psychicznie Kylo Rena. Uczcijmy ich pamięć, wymieniając poniżej tych, którzy wystąpili w poszczególnych filmach głównej Sagi (pomijam seriale i spin-offy, by nie mnożyć bytów w nieskończoność). Gdyż ich imiona (czasem tylko funkcje) wylatywały z pamięci fanów z prędkością nadświetlną, ustępując miejsca zarówno głównym bohaterom, jak i najpodrzędniejszym nawet stworom z kantyny Mos Eisley czy pałacu Jabby. A przecież ci biedacy mieli jakieś rodziny, może nawet dzieci…

Oficerowie imperialni pojawiają się już w pierwszych ujęciach Nowej nadziei (1977). Podczas akcji przejęcia Tantive IV i aresztowania Lei, pojawiają się bezimienni: Pierwszy Pilot i Kapitan (zauważający wylot kapsuły ratunkowej) oraz Imperialny Dowódca i Drugi Oficer, w krótkiej scenie z rozmowy Vaderem. Wszyscy oni popadli w niepamięć, lecz zatriumfowali w przemyśle zabawkarskim lat 80: w przeciwieństwie do większych od siebie szych wyróżnieni zostali piękną figurką firmy Kenner, tak zwanego Imperial Commander, odzianego w czarny mundur, z rogatywką na głowie. Podobizn takich nie doczekał na przykład nikt z obsady biorącej udział w naradzie na Gwieździe Śmierci, kilka scen później. Ta scena to pierwsza okazja do poznania charyzmatycznego Gubernatora Wilhuffa Tarkina oraz jedyna szansa zobaczenia pozostałych: Generała Cassio Tagge’a, Admirała Conana Antonio Mottiego (pierwsza ofiara sadystycznych sztuczek z Mocą Vadera), Pułkownika Wullfa Yularena, Generała Hursta Romodiego, Generała Trecha Molocka, Majora Siwarda Cassa (OK, ten jeszcze potem raz się pojawi) oraz Generała Moradmina Basta. Do końca filmu ujrzymy także kilku bezimiennych oficerów meldujących to i owo lub przyjmujących rozkazy Vadera i Tarkina. Wszyscy oni zginą wraz z całą wielotysięczną załogą podczas eksplozji Gwiazdy Śmierci za sprawą celnego strzału w czuły punkt tej stacji bojowej dokonanego przez pewnego wiejskiego chłopaka, co to mu się zamarzyła walka z całym Imperium. Nie mamy danych, czy rodziny poległych otoczone zostały stosowną opieką.

Imperium kontratakuje (1980) wprowadziło nowe postaci oficerów imperialnych. Jako pierwszych poznajemy Admirała Kendala Ozzela oraz Admirała Firmusa Pietta, z załogi wypasionego statku Lorda Vadera o nazwie Executor. Ozzel zostaje powalony Mocą przez Vadera za zignorowanie sygnału z robota szpiegującego, za to Piett jako jeden z nielicznych dożywa aż do kolejnego epizodu, wciąż na Egzekutorze. Tymczasem swoje chwile chwały ma Generał Maximilian Veers (czy tylko mi kojarzy się to nazwisko z poczciwym polskim wiarusem?), najpierw meldujący odkrycie bazy rebeliantów znajdującemu się w kapsule regeneracyjnej Vaderowi, następnie dowodzący bezlitosnym atakiem maszyn kroczących AT-AT na planecie Hoth. Nie pojawi się więcej w Sadze, lecz z opowieści uzupełniających wiemy, że we wspomnianej bitwie stracił obie nogi, resztę życia spędzając na wózku, przeżywając Vadera i upadek Imperium. Veers dostał swoją figurkę od Kennera, nazwaną AT-AT Commander. Szczęścia tego nie doczekał Kapitan Lorth Needa, który w dodatku miał pecha meldować Vaderowi zgubienie Sokoła Millenium, co przypłacił natychmiastową egzekucją z ręki (choć bezkontaktowo) swego chlebodawcy.

Oprócz żwawego Admirała Pietta, w Powrocie Jedi (1983) pojawiają się kolejni oficerowie. W pierwszej scenie mamy anonimowego dowodzącego, w uroczy sposób wypowiadającego pamiętne słowa: „inform the commander that Lord Vader’s shuttle has arrived”. Po czym następuje wyborna scena rozmowy Vadera z przerażonym głównodowodzącym nowej Gwiazdy Śmierci, Tiaanem Jerjerrodem. Na poznanie kolejnego – anonimowego – dowódcy musimy poczekać aż do sceny, w której Luke oddaje się dobrowolnie w ręce Vadera. Dwóch dalszych anonimów widzimy w scenie wdarcia się rebeliantów do bazy imperialnej na Endorze: pierwszy krzyczy „freeze!” i obrywa od Hana Solo, drugi przybywa natychmiast z odsieczą i mierząc z blastera wypowiada kultowe dla fanów słowa „you rebel scum!”. Obaj strojami nawiązują do „czarnych” oficerów w rogatywkach z Nowej nadziei. Mamy jeszcze później jednego dowódcę w dialogu z Admirałem Piettem, lecz to wyczerpuje listę oficerów tego epizodu. Żaden z nich nie doczekał się figurki Kennera.

Trylogia prequeli (1999-2005), z uwagi na brak Imperium, nie może poszczycić się żadną postacią oficera (w ostatnich ujęciach Zemsty Sithów widzimy tylko młodego Tarkina i krzątających się po niszczycielu kilku anonimów). I dobrze – filmy te są ewidentnym wypadkiem przy pracy i ominięcie ich w jakimkolwiek zestawieniu powoduje wyłącznie ulgę prawdziwego fana Gwiezdnych wojen. Za to sequele (2015-2019) obdarzyły nas nielicznymi, acz prawdziwie krwistymi postaciami kadry mundurowej Najwyższego Porządku – następcy Imperium. W Przebudzeniu Mocy (2015) poznajemy żądnego władzy i zaszczytów Generała Armitage Huxa, rywala Kylo Rena jeśli chodzi o względy ich guru, złowieszczego Snoke’a. W Ostatnim Jedi (2017) Hux jest wyjątkowo mocno obijany (tradycyjnie bezdotykowo) zarówno przez pryncypała, jak i rywala, ale dożywa kolejnego epizodu. W początkowych scenach filmu pojawia się za to mój faworyt: Kapitan Moden Canady, dowodzący – w otoczeniu anonimowych oficerów, w tym jedynej jak dotąd kobiety! – pancernikiem Fulminatrix podczas ataku na bazę rebeliantów na D’Qar. Świetnie zagrana, zapadająca w pamięć rola, mimo, że Canady ginie wraz z całą załogą pancernika po skutecznym zrzuceniu na niego bomb przez dzielną Paige Tico (siostrę zupełnie niepotrzebnej postaci Rose Tico). W filmie zobaczyć jeszcze możemy Kapitana Edrisona Peavy, dowódcę z niszczyciela Finalizer – to on z trudem powstrzymuje uśmieszek podczas kpiarskiej rozmowy przez komunikator między Poe Dameronem a Huxem. Epizod Dziewiąty: Skywalker. Odrodzenie, którego premiera odbędzie się dzisiaj, wprowadza ostatnią postać naszej listy, Generała Pryde’a. Jego rolę powierzono charyzmatycznemu Richardowi E. Grantowi, możemy się zatem spodziewać ciekawego last but not least. Podziwiając jego wyczyny, wspomnijmy przy okazji wszystkich jego poprzedników z pozostałych filmów, tę najmniej docenioną zgraję starwarsowych zabłąkanych duszyczek, na usługach ciemnej strony Mocy.

Polscy producenci podróbek figurek firmy Kenner z lat 80 sięgnęli, i to dwukrotnie, po tę poświęconą Generałowi Veersowi. Uczynili to najpierw twórcy serii nieruchomej, wypuszczając na rynek dokładną, zastygłą kopię ruchomego oryginału. Była to jedna z najpopularniejszych figurek polskich w ogóle, liczebnie porównywalna z Chewbakką, Vaderem i szturmowcami. W większości zachowywała szary kolor pierwowzoru, lecz zdarzały się wersje czarne, niebieskie, zielone, brązowe, a nawet żółte i różowe. Inny polski Veers stał się częścią kultowej serii ruchomych figurek z Gdańska. Seria ta charakteryzowała się dodawaniem tylko trzech rodzajów kończyn do dwudziestu różnych korpusów – Veers został obdarzony rękami i nogami kennerowskiego Biker Scouta, przez co zatracił zupełnie podobieństwo do amerykańskiego oryginału. Początkowo produkowano go z jasnoszarej gumy, później kolor zmienił się na ciemnoszary.

Polskiego, nieruchomego, szarego wiarusa Veersa, kupionego w 1984 roku – jedną z moich ulubionych figurek z Gwiezdnych wojen tego czasu – posiadam do tej pory. 🙂

5 myśli na temat “Wiarusy

  1. Ech, gdyby się dało tak pasjonująco pisać o każdej rzeźbie portretowej z muzealnego katalogu, który męczę i męczę… Też mam tam paru dowódców i innych żołnierzy i z różnym skutkiem usiłuję obudzić w sobie trochę sympatii do nich.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Rzeczywiście, generał Armitage Hux to postać warta uwagi co najmniej z kilku względów. Po pierwsze, gra ją nie tylko atrakcyjny mężczyzna, ale i wielce przyzwoity aktor (tym bardziej żal, że rola to właściwie epizodyczna i dość schematyczna – za co winić należy scenariusz a nie Domhnalla Gleesona). Po wtóre, Hux jest skrojony iście szekspirowsko, kieruje nim potężna negatywna emocja (hm, ciemna strona mocy) wymierzona przeciw Kylo Renowi. Oczywiste skojarzenie to stosunek Jagona do Otella. Po trzecie wreszcie, siła uczucia do Kylo otwiera pole interpretacyjne co do motywacji jego zachowania (nieodwzajemnione uczucie? problematyczne dzieciństwo?). 
    Niestety, mimo powyższych uwag oraz obecności w każdym z trzech epizodów najnowszej trylogii, wątek generała Huxa został przedstawiony skrótowo, a jego finał – wręcz groteskowo (TU BYŁ SPOILER – edycja adm).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s